Chemia w kosmetykach – czy jest się czego bać? Nowy artykuł na Kosmopedii

0

Coraz częściej jako konsumenci spotykamy się z ostrzegawczym hasłem: „chemia w kosmetykach”. Jest ono nacechowane pejoratywnie – domyślamy się jako odbiorcy komunikatu, że tej „chemii” należy za wszelką cenę unikać.

Czy jest to w ogóle możliwe? Czy słusznie boimy się „chemii w kosmetykach”? Jak naprawdę wygląda kwestia substancji chemicznych w kosmetykach i „chemii w przemyśle kosmetycznym?” Na te inne pytania staraliśmy się udzielić odpowiedzi w artykule, zatytułowanym „Chemia w kosmetykach – czy jest się czego bać?”, zamieszczonym właśnie w portalu Kosmopedia.

Cały świat, w tym człowiek, jego ciało, skóra, włosy, drzewa i kwiaty wokół nas, a także samochód, którym jedziemy na weekend – to wszystko składa się z substancji chemicznych – wyjaśnia dr Ewa Starzyk, dyrektor ds. naukowych i legislacyjnych w Polskim Związku Przemysłu KosmetycznegoCzęść z nich to naturalne substancje chemiczne, takie jak metal w aucie, kolagen w ludzkiej skórze lub witamina C w cytrynie. Niektóre substancje są syntetyczne – wytwarzane w laboratoriach i fabrykach. Mogą to być na przykład siloksany (składniki kondycjonujące w odżywkach do włosów), mirystynian izopropylu czy skwalan (i inne syntetyczne woski – emolienty, które nawilżają i natłuszczają skórę) albo witamina C – identyczne jak ta naturalne. Jedne i drugie to chemikalia, substancje chemiczne. W produktach kosmetycznych znajdziemy zarówno  naturalne substancje chemiczne, jak i syntetyczne substancje chemiczne. Wszystkie są natomiast bezpieczne dla zdrowia użytkowników, bo cała „chemia” w kosmetykach podlega tej samej ocenie ryzyka, czyli ocenie bezpieczeństwa.

źródło i fot: inf. prasowa

Udostępnij w

Zostaw wiadomość